Wentylować czy nie wentylować – oto jest pytanie
Być może czytając taki nagłówek odpowiesz – nie “hamletyzujmy”. Wiadomo to tylko nagłówek stylowo zapożyczony od Szekspira, ale pytanie jest bardzo celne i na miejscu. Powiem więcej – każdy kto marzy a potem projektuje swój nowy dom, musi sobie je postawić. W poprzednim artykule wyjaśniliśmy jak działa rekuperacja, więc będzie Ci łatwiej podjąć decyzję. Jedno jest pewne. Dom trzeba wentylować. Inaczej stanie się środowiskiem bardzo szybko zapleśniałym, niczym ser francuski (pyszny zresztą ;), pełnym różnej maści grzybów oraz wykwitów. Można tak żyć? Tak – jeśli oglądałeś film Chłopi to wiesz o czym mówię. W wiejskich zagrodach XIX wieku wszystko było zamknięte na skrzynkę a chata obłożona słomą i sianem. To się nazywało po polsku “ogacić chałupę”.

Na czym polegało ogacenie chaty?

Wokół domu tworzono dodatkowa konstrukcję aby między ten szkielet a ścianę upchać słomę, liście, trociny, mech itp. materiały w celu ocieplenia chaty na zimę. Ogacano także okna, drzwi, drzewka czy studnie. Wszystko po to aby zmniejszyć na ile się dało straty ciepła w zimie.

Jaki był skutek ocieplania wiejskiej chaty?

Chata była zamknięte szczelnie zamknięta i otulona ze wszystkich stron “ogaceniem” niczym niedźwiedź w swojej gawrze. Stąd wentylacja praktycznie nie istniała. Ciepło było na wagę złota albo raczej drzewa koniecznego do palenia w piecu. Generalnie wietrzenie, jeśli można tak to nazwać następowało jak ludzie otwierali na moment drzwi aby wejść czy wyjść z chałupy.

Ale to było w XIX wieku a obecnie mamy XXI i nastąpiła gigantyczna rewolucja technologiczna w budownictwie. Wiemy bardzo dobrze – zwłaszcza z powodu różnych alergii – że, wietrzenie jest niezbędne aby pozbyć się roztoczy, zapobiegać osiedlaniu się kolejnych pokoleń czy nawet populacji grzybów w naszym domu. Jak wspomniałem – można oczywiście otwierać lub uchylać okna. Ręcznie. Ale trzeba o tym pamiętać – otworzyć i zamknąć. A to już stanowi problem w naszym coraz bardziej zabieganym XXI wieku. Od czego jest automatyka?

Systemy centralnego ogrzewania czy inteligentne domy rozpieściły nas do niemożliwości, automatyzując nudne procesy kontroli temperatury czy wilgotności. Wiemy o tym i nie dajemy się wkręcić w rolę robota domowego. Skoro może to za nas zrobić elektroniczny automat. Czujemy się powołani – i słusznie – do wyższych celów niż:
• obserwowanie termometru i dorzucanie węgla do pieca lub
• patrzenie na higrometr i uchylanie okien w budynku.

Tym bardziej, że wiele nowych domów ma 3 poziomy i ręczne sterowanie wszystkim zajęłoby nam pewnie dniówkę na dobę. Czyli w XXI wieku nie tędy droga. Stąd kolejne pytanie skoro planujesz budowę domu. Hamlet z XXI wieku ponownie ma głos:

Rekuperować czy nie rekuperować – oto jest kolejne pytanie

I to jest realne, egzystencjalne pytanie. Nie w tym sensie jak sławetne pytanie Hamleta “Być albo nie być” ale jednak egzystencjalne, ponieważ przekłada się na komfort naszej codziennej egzystencji. Powiedzmy inaczej – stanąłeś przed problemem – “Być albo nie być dla rekuperacji”. Pytanie o wentylację mamy już za sobą z powodów podanych powyżej. Ustalmy parę faktów.

Twój nowy dom musi być:
1. nowoczesny,
2. oszczędny i
3. piękny.

Zajmijmy się punktami jeden i dwa. Wkładasz pieniądze w technologie dające oszczędności na
ogrzewaniu. Dbasz więc o odpowiednie materiały na elewację budynku aby zabezpieczyć go przed stratami ciepła. Planujesz także unikać strat przez mostki cieplne oraz okna i drzwi. Montaż trzyszybowego okna, odpowiednia płyta fundamentowa itd. Czy wentylacja też się zalicza do tej kategorii? Kiedyś wentylację kojarzyliśmy tylko z kratką w ścianie lub suficie. Czyli tak zwaną wentylacją grawitacyjną – niezbędną aby dokonać odbioru pieca centralnego ogrzewania. Ale obecnie chodzi o coś więcej. O naszą codzienną, lepszą egzystencję bez “hamletyzowania”. Podejmijmy więc decyzję na samym początku – raz a dobrze. Wentylacja to obecnie jakość powietrza w pomieszczeniach w których mieszkamy. Jeżeli nadal tkwimy w XX wieku i polegamy na bardzo zawodnej wentylacji grawitacyjnej to nie zapewnimy sobie ani komfortu ani oszczędności. Obecnie ten wybór to kwestia zapewnienia sobie i rodzinie podstawowych warunków higienicznego życia w nowym domu. Jak to zapewnić?

Świeże powietrze przy zamkniętych oknach

Na początek warto zastanowić się, czym jest dla nas powietrze i jego jakość. Wdychanie
zanieczyszczeń, ale także roznoszonych drogą kropelkową wirusów, alergenów i innych szkodliwych substancji odbywa się ciągle — oddychamy nieustannie. Jesteśmy od niego w pozytywnym znaczeniu wręcz uzależnieni. A jakość powietrza wpływa na nasze samopoczucie, stan zdrowia, a w dłuższej perspektywie czasu – również na odporność organizmu. Dostające się z każdym oddechem do naszych płuc zanieczyszczenia, to prosta droga do wielu groźnych chorób układu oddechowego, z nowotworami włącznie. Szczególnie narażone są osoby starsze, małe dzieci oraz chorzy przewlekle. Czy jest coś cenniejszego i ważniejszego niż nasze zdrowie?

Skoro odpowiedź na to jest wręcz oczywista – naszym zdaniem warto uwzględnić rekuperację w projekcie.

Podsumowanie – rekuperacja za i przeciw

Oczywiście, żeby być uczciwym trzeba powiedzieć jasno, że każde rozwiązanie ma swoje wady i zalety. Na tym najlepszym ze światów na którym przyszło nam żyć, panuje ciągły ruch w interesie, rozwój technologii, kreatywne pomysły i podział na zwolenników i przeciwników danego rozwiązania.

Aby rozstrzygnąć ten dylemat – musisz samodzielnie zdecydować, co dla Ciebie i Twojej rodziny jest ważne a co ważniejsze a co zupełnie nieistotne. Można oczywiście w Bieszczadach wybudować dom antysejsmiczny, na palach posadowionych w głębokim gruncie lub na platformie elastycznej ale po co? Czy w Bieszczadach mamy trzęsienia ziemi jak na japońskiej wyspie Honsiu?

Nie – najstarsi “górale“ z Połonin pewnie nie pomną takiego zdarzenia. Tak więc oczywiście można ale po co? Geografia i geologia tego nie uzasadnia.

A wentylację mechaniczną z rekuperatorem, czyli odzyskiem ciepła już tak. Skoro 50% ciepła, za które płacimy, ogrzewając dom, ucieka właśnie przez wentylację?

Gra staje się warta świeczki. Choć niektórzy posiadacze rekuperacji w domu twierdzą, że oszczędność oszczędnością ale dla nich to mało ważne – jakość powietrza – to jest to.

Stąd jako wolny człowiek – choć w okowach dylematów każdego inwestora budującego swój “zamek” – sam oceń, czy na przykład zużycie energii elektrycznej rzędu 200-500 kWh w skali roku to znaczący koszt w stosunku do jakości powietrza w domu oraz odzyskania nawet 90% energii z ciepłego powietrza jakie usuwamy z domu?

Tego pytania nie rozstrzygniemy za Ciebie. Jesteśmy tendencyjni. Jesteśmy instalatorami i
sprzedawcami tych urządzeń i mówimy to uczciwie. Ale komfort i oszczędność w skali długoterminowej ma swoją wartość. Decyzja należy do Ciebie. My tylko służymy doświadczeniem i danymi technicznymi oraz swoimi wrażeniami jako mieszkańcy takich domów.

Odwiedź nas w Krakowie lub zadzwoń, jeśli po lekturze masz pytania. Jesteśmy do twojej dyspozycji.